Sieci energetyczne wymagają pilnych inwestycji – Tomasz Wiśniewski dla TVN24 Biznes i Świat

Dane za grudzień roku 2023 w zakresie pozyskiwania energii w Polsce wskazują, że prawie 47% pochodzi z węgla kamiennego, niespełna 20% z węgla brunatnego, prawie 20% z wiatru, gaz ziemny 10%, inne odnawialne w tym słońce – nieco ponad 1% oraz niecałe 3% z wody. Jak wyglądają perspektywy na dalsze odchodzenie od paliw kopalnych w naszym kraju? Co trzeba w najbliższym czasie zrobić, żeby tę sytuację poprawić? O tym w Dniu Na Świecie w TNV24 Biznes i Świat opowiedział Prezes Pracowni Finansowej Tomasz Wiśniewski.

TVN BiŚ: Czy wspomniane dane są dla pana satysfakcjonujące? Ten nawet kilka procent mniejszy udział węgla kamiennego i brunatnego względem poprzednich lat w produkcji prądu w Polsce?

T.W. Najważniejsze, że idziemy w dobrą stronę, mimo, że małymi kroczkami. Mogłoby to być zdecydowanie większe tempo, gdyby poprzednia ekipa rządząca chociażby nie zablokowała wiatraków 8 lat temu. Cieszy rozwój fotowoltaiki, który nadal w miksie energetycznym stanowi mało, ale już pojawiają się wyłączenia związane z nadprodukcją zielonej energii. One będą się powtarzały.

 

TVN BiŚ: To brzmi paradoksalnie – nadprodukcja zielonej energii. Chcielibyśmy ją mieć, ale okazuje się, że w pewnym momencie mamy jej za dużo i powraca problem wydolności sieci.

T.W. Tak, sieci wymagają pilnych inwestycji, są na to środki już z KPO. Są na to regularnie przeznaczane z budżetu środki. Niestety z systemu ETS (opłaty za emisję dwutlenku węgla) nie do końca były przeznaczane przez ostatnie lata na transformację energetyczną. Ma się to zmienić, ale nie da się widocznie tego zrobić z dnia na dzień, bo pani minister klimatu w ostatnim wywiadzie powiedziała, że póki co 40% tych środków będzie szło na transformację energetyczną, głównie właśnie na modernizację sieci energetycznych, ale docelowo ma iść 100%. Dodatkowo fundusze europejskie, dodatkowo finansowanie bankowe, no i jak się wyraziła, sfinansują je też inwestorzy, czyli rynek. I tutaj się pojawia problem, bo jedna z najważniejszych instytucji nowoczesnego świata, czyli spółka z o. o. właśnie w zeszłym roku, przez obowiązujący wtedy rząd, została zablokowana. Konkretnie nie sama spółka, ale możliwość reklamowania udziałów w spółkach z o.o., a wiele projektów związanych z odnawialnymi źródłami energii powstawało i mogłoby jeszcze powstawać właśnie w tej formule. To jest coś, co czemu obecna ekipa powinna się pilnie przyjrzeć.

 

TVN BiŚ: Czyli raz finansowanie, a dwa – możliwości wykorzystania tego finansowania. Jak jest z tym? No bo przecież to sam fakt, że będą pieniądze, nie oznacza, że z dnia na dzień nagle powstanie nam tyle wiatraków, że będą nam zapewniały jeszcze większy niż ten dwudziestoprocentowy obecnie udział w miksie energetycznym. Że nagle powstanie jeszcze więcej instalacji fotowoltaicznych, które zresztą jak widzimy, wciąż nie mają w Polsce dużego udziału w produkcji energii. No i przede wszystkim, że będziemy też w stanie wyprodukować coś, co zdecydowanie mniej truje niż elektrownie węglowe, czyli elektrownie atomowe.

T.W. Tak, właśnie dorzucenie do miksu źródeł odnawialnych nie rozwiąże sytuacji, dlatego potrzebna jest pilna modernizacja sieci przesyłowych, żeby było je gdzie podpinać. Rok 2022 to 7000 odmów przyłączenia takich instalacji na 50 gigawatów. Dzięki temu może uniknęliśmy większej liczby wyłączeń, ale nie o to chodzi, żeby wyłączać, tylko żeby tym zużyciem energii mądrze zarządzić i te inwestycje powinny iść w pierwszej kolejności nie w nowe wiatraki, tylko w możliwość podpięcia nowych mocy. Po drugie ważna jest możliwość magazynowania nadwyżek, aby wyłączanie farm wiatrowych czy słonecznych nie było konieczne. Ta nadwyżka występuje, kiedy mamy dużą generację z wiatru i słońca, a nie ma kto jej zużywać, bo wszyscy są w domach lub na plaży, bo jest niedziela, zakłady pracy nie funkcjonują. Wtedy mądre zarządzanie zużyciem energii poprzez system informatyczny to np. ładowanie w tym czasie samochodów elektrycznych, magazynów energii, obniżanie temperatury w chłodniach, produkcja wodoru przez elektrolizę. To wszystko może zużyć ten nadmiar energii, aby wykorzystać ją wtedy, gdy tej energii nie ma, bo nie świeci i nie wieje.

 

TVN BiŚ: Z tego co wiemy, to magazynowanie energii jest na całym świecie dosyć dużym wyzwaniem tak? Ta energia wyprodukowana ze źródeł odnawialnych, jeśli nie jest zużytkowana natychmiast, a ma służyć na później, to w jakiś sposób musi być przechowana. Jakie są możliwości rozwoju takiej infrastruktury w Polsce?

T.W. Po pierwsze technologia idzie do przodu i powstają kolejne giga fabryki produkujące baterie. W pierwszej kolejności do samochodów elektrycznych. Ich w Polsce rejestrujemy jeszcze mało – 1600 miesięcznie, ale na przykład w Chinach trzeba by było to pomnożyć chyba razy 100. Tam w 2030 roku 90% nowo rejestrowanych samochodów ma być elektrycznych. Więc to jest przyszłość. Z tychże samochodów elektrycznych, wycofywane baterie, które już nie spełniają wymagań właśnie do zastosowania w samochodzie elektrycznym, trochę zużyte mogą służyć jako magazyny energii z „drugiej ręki”. Ale w międzyczasie te miliony samochodów elektrycznych same w sobie będą stanowiły magazyn energii na kółkach, który można ładować wtedy, kiedy mamy nadwyżki energii, a nawet czerpać z niego energię, bo niektóre potrafią nawet kilka kilowatów energii oddać, kiedy jest ona potrzebna do zasilania domu. Albo możemy to komercyjnie używać w taki sposób, że kiedy będzie dobra stawka za energię w sieci, to możemy jej część z baterii oddać i na tym jeszcze zarobić.

 

TVN BiŚ: Ale z tym był problem przecież, że ludzie bardzo mocno zaczęli się wstrzymywać, np. z instalacjami fotowoltaicznymi. Właśnie dlatego, że te rozliczenia za prąd nie były korzystne. Chodzi o sprzedaż do sieci po cenie ustalonej na niskim poziomie, ale odkup tej energii po cenie rynkowej. I ludzie stwierdzili, że im się to nie opłaca.

T.W. Zmienił się model systemu prosument i mniej się to zaczęło opłacać. Ale zmienił się, bo to było konieczne. Po prostu powstało w Polsce tyle instalacji prosumenckich, że ten problem nadwyżek był tak duży, że prosumenci sami sobie szkodzili, można powiedzieć.  Kiedy świeciło słońce, a nikogo nie było w domu to instalacje same się wyłączały, bo nie było komu zużywać tej energii, więc model został zmieniony właśnie, żeby promować zużywanie energii na bieżąco tej, która jest produkowana, magazynowanie jej. Program dofinansowania zakłada dofinansowanie także magazynów energii i systemu, który będzie sterował tym zużyciem automatycznie. Takim, można powiedzieć przyszłościowym zastosowaniem, będzie rozpoczęty jeszcze przez poprzednią ekipę program taryf dynamicznych, które będą zachęcać nas, żebyśmy zużywali energię wtedy, kiedy jest tania, kiedy jest jej dużo, a oszczędzali, nie zużywali, wtedy, kiedy trzeba spalić miliony ton węgla, żeby zasilić miasto. A propos wyzwań, przed którymi stoi nowy rząd – być może nie zdarzy się tym razem tak, jak to zgodnie z tradycją się zawsze zdarzało, że przychodziła nowa ekipa i bezrefleksyjnie wyrzucała wszystko, co poprzednia zrobiła. Tutaj, wbrew pozorom, że ten rząd nie był zbytnio pozytywnie nastawiony do odnawialnych źródeł energii, to mamy właśnie program taryf dynamicznych, mamy cable pooling, czyli możliwość podłączenia na tym samym przyłączu wiatraka i fotowoltaiki. One tylko przez 2% w roku będą sobie przeszkadzały, mówiąc kolokwialnie. Mamy kilka innych inicjatyw takich jak na przykład prosument wirtualny, gdzie mieszkając nawet w mieście, ale mając instalacje za miastem, gdzieś na wsi możemy z tego prądu wirtualnie korzystać, bilansować swoje zużycie energii w bloku.

 

TVN BiŚ: Czyli to przebiega tylko w ramach rozliczeń. Jak ocenia pan na krótko perspektywę zejścia z udziałem węgla w polskim miksie energetycznym do poziomu poniżej 50%? To chyba byłaby taka znacząca cezura, jeśli chodzi o to jak przeprowadzamy w Polsce zieloną transformację?

T.W. Jesteśmy blisko, bo mimo iż dane z grudnia są trochę mniej optymistyczne niż z zeszłego roku, to można powiedzieć, że wbrew poprzedniemu rządowi i tak zeszliśmy z ponad 85% do 62% udziału węgla w miksie energetycznym. To jest bardzo duży postęp, bo od lat siedemdziesiątych, dokładnie od 1979 roku wydobycie węgla w Polsce systematycznie spada, więc górnicy wydobywają coraz mniej, a jednocześnie chcą zarabiać coraz więcej, przy tym efektywność wydobycia węgla, chociażby w Stanach Zjednoczonych, jest kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt razy większa niż w Polsce.

Przeczytaj także

18.04 godz. 20:00